Dziadek w Wehrmachcie

Kiedy chcemy wyrwać chwast, odwołujemy się do jego korzeni. Jednak, gdy zaczynamy wdrażać podobne praktyki wśród ludzi, można mieć wrażenie, że to rodzaj piętnowania. Tak też było w tym narodzie polskim, kiedy w trakcie kampanii wyborczej Jacek Kurski wyciągnął z korzeni Donalda Tuska służbę jego dziadka, Józefa w armii Wehrmachtu w czasie wojny. Nikogo nie obchodziło, że Józef Tusk został zmuszony do służby. Liczył się fakt, Ojciec Dyrektor bił na alarm, Niemcy w parlamencie, zabiorą nam ziemię, Matko Boska! W ten sposób poniżony Donald Tusk próbował się bronić, zaprzeczać, ale cóż miał do powiedzenia? Fakty mówiły same za siebie. Jego obrona tylko bardziej go pogrążała. Tych, którzy prawdziwie go żałowali, było bardzo niewielu. Wtedy też przylgnęła do niego "niemiecka" nalepka, kpiło się z niego przy najbliższej okazji, a Jarosław Kaczyński, zacierał dłonie i uśmiechał się jak dziecko, wracając na obiadek do mamusi i słuchając, jak bardzo dostaje się przeciwnikowi politycznemu. Potem zmówił paciorek za tatusia, o którym nikt złego słowa nie powiedział, co z tego, że tatuś wykładał na Czerwonej Sorbonie? Jarusiowi nikt nic nie zarzuci.

konto bankowe - Życzenia - Kredyt Samochodowy - nieruchomości - gify animowane - wiadomości prasowe - Anime - Gwarant mieszkania Szczecin - apartamenty Sopot - Serwis Fiat Gorzów