Teczka na rysunki
Dekomunizacja przyniosła nam wiele szkody, nie ma na ten temat co nawet dyskutować. Przede wszystkim, IPN, który dostał w ręce ustawę lustracyjną z 2006 roku, zaczął wyciągać największe brudy, jakie państwo to widziało, analizować je i interpretować po swojemu jak wiersz z lekcji polskiego i wszczynać bójkę z pamięcią autorytetów. Niesłychane? W tym kraju możliwe. Sugeruje się IPN naruszenie etosu naukowego i związanych z tym wartości. Oburzony Kościół z wielkim niesmakiem obserwował, jak krytykuje się bp. Stanisława Wielgusa, oskarżonego o współpracę z SB, podobnie było ze sprawą ojca Konrada Hejmo. Podstawowym błędem wyciągania tych wszystkich teczek była jawność, oskarżanie tych ludzi na forum publicznym, kiedy zła sława ich nie ominęła. Największą burzę wzbudziły podejrzenia, jakoby Jacek Kuroń, bohater opozycji i "Solidarności" miał współpracować ze Służbami Bezpieczeństwa. Zaraz podniósł się słuszny rwetes - toż to demagogia w najczystszej formie, próba wzbudzenia sensacji, stworzenie fałszywego mitu i opluwanie autorytetów. Niestety - tak to właśnie wyglądało. Ten kraj ma w zwyczaju szukać zła tam, gdzie go nie ma.